ŻYCIE CODZIENNE
Na przeworskiej wsi dzień zaczynał się tuż przed świtem. Gospodarze wychodzili do swoich zajęć: karmili zwierzęta, oporządzali stajnie i przygotowywali narzędzia do wyjścia w pole. Kobiety przygotowywały posiłek, karmiły kury i budziły dzieci do pasienia krów. Potem wychodzili w pole, na którym pozostawali aż do zmroku bez przychodzenia do domu na obiad, by nie marnować cennego czasu. Jedzenie zanosiły im dzieci. W domu pozostawały jedynie najmłodsze pociechy, które były pod opieką niewiele starszych dzieci bądź osób w podeszłym wieku. Życie codzienne, zależnie od pory roku wypełniały różne prace przy zasiewach, oczyszczaniu ich z chwastów, sianokosach, żniwach i wykopkach, a potem przy młóceniu i mieleniu zboża na mąkę. Mąkę mielono w żarnach codziennie, dlatego też ustawiało się je w sieni, by mieć łatwy do nich dostęp. W chwilach wolnych od pracy w polu i gospodarstwie kobiety wyrabiały masło w maśniczkach, a także sery. Wiele czasu potrzebne było na przygotowanie materiału na płótno. Najpierw trzeba było wysuszyć len, potem przerobić na cierlicach, mietlicach, wyczesać na szczotkach, aż wreszcie można było je prząść. Po wykonaniu materiału u tkacza trzeba było dalej poddawać je bieleniu i leżakowaniu na słońcu. Ponadto ziarno lniane trzeba było przerabiać w olejarni. Podobny żmudny proces otrzymywania włókien jak z lnu, miał miejsce w przypadku konopi. Dzieci w wolnych chwilach też nie próżnowały. Wysyłało się je do lasu na jagody i grzyby. Jagody służyły nie tylko do robienia nadzienia do pierogów czy soków, ale przede wszystkim traktowane były jako wartościowe lekarstwo, szczególnie na problemy żołądkowe. Z kolei grzyby stanowiły ważną część pożywienia. Istotnym elementem życia codziennego wsi były wyjazdy na jarmarki do Przeworska, obowiązkowo wybierano się na te w okolicach święta Świętej Barbary. Na jarmarkach można było kupić różne potrzebne towary, a takze i sprzedać jajka, kury i inne produkty wytworzone w gospodarstwie. Na targu – jak wspomina ks. Jan Kudła – można było kupić niemalże wszystko, nawet ,,południowe i wschodnie towary”. Nie samą jednak pracą wypełniony był dzień na podprzeworskich wsiach. Mężczyźni często przesiadywali w karczmach, a kobiety spędzały czas na pogawędkach. Wieś lubiła się bawić. W sobotnie lub niedzielne popołudnia odbywały się zabawy. Można się było na nich zabawić i napić do woli. Starsi mieszkańcy zazwyczaj obserowowali tańczących i często nie szczędzili im gorzkich uwag, co do ich ubioru, wyglądu i zachowania. Zresztą ich uwadze nie uszedł żaden szczegół, który później przez cały tydzień służył jako główny temat sąsiedzkich pogawędek. Podczas wiejskich zabaw często miały miejsce bójki, szczególnie zaś z kawalerami z innych wiosek, a to o dziewczynę, a to o dawniejsze animozje. Dzieciom nie wolno było brać udziału w zabawach. Miały one jednak swoje rozrywki. Podczas pasienia krów biegały z jarzydłami, bądź robiły różne żarty przy rozpalonym ognisku. Często bawiły się w berka i chowanego. Zabawek dzieci nie miały, chyba że ktoś zrobił im lalkę czy drewnianego ptaka. Nie dostawały ich także na św. Mikołaja czy na Boże Narodzenie. W wolnych chwilach niektórzy mieszkańcy czytali gazety lub – rzadziej – książki. Na wieś docierały egzemplarze ,,Katolickiego Tygodnika Ilustrowanego” oraz ,,Przyjaciółki”. Przed wojną radio było rzadkością. Mieszkańców dawnej wsi przeworskiej często dotykały różne choroby w tym głównie zakaźne: gruźlica, cholera, odra i ospa. Często panowała wszawica i kołtun, co było związane z brakiem jakiejkolwiek higieny. Rodziny chłopskie na ogół miały bardzo dużo dzieci. Porody odbywały się w domach, odbierały je starsze doświadczone kobiety. Jedynie w przypadku poważniejszych powikłań sprowadzało się lekarza z Przeworska. Duża ilość urodzeń była równocześnie ,,regulowana” dużą śmiertelnością niemowląt . W ostatnich kilku dziesięcioleciach życie codzienne na przeworskiej ziemi uległo znacznym przeobrażeniom. Zniknęły gdzieś prace i czynności wykonywane jeszcze przed wiekiem w każdym gospodarstwie, z pól ,,zniknęli” żniwiarze z sierpami i kosami, a młócenie cepami czy mielenie zboża w żarnach jest dziś archaizmem. Wieś Słowacka żyła zgodnie, stosunki sąsiedzkie były bez zarzutu, a tradycja chrześcijańska była tutaj wszechobecna. Gościnność mieszkańców była nadzwyczajna, zawsze ofiarowali gościom możliwość noclegu, a następnie zaopatrywali ich w żywność na dalszą drogę. Chętnie pomagali sobie w pracy, odwiedzali chorych, licznie uczestniczyli w nabożeństwach – to także elementy portretu psychologicznego mieszkańca dawnej wsi słowackiej. W wiejskich chałupach umieszczali oni także święte figurki lub krzyżyki. Życie towarzyskie mieszkańców wsi słowackiej koncentrowało się w karczmie. W zasadzie ,,obowiązkowo” spędzano tam niedzielne popołudnie. W każdej wsi było 5-6 karczm, które prowadzili Żydzi. Często podchmielony ojciec wracał z karczmy i zaprowadzał w swoim domu ,,porządki”, a to przydzielał obowiązki domownikom, a to wydawał córkę za mąż, nieraz już w wieku 14 lat, a to dyscyplinował niegrzeczne dzieci. Do ,,obowiązków” ojca było także zorganizowanie 3-dniowego wesela. Przygarniał także pod swój dach synowe. Majątku między synów na słowackiej wsi z zasady nie dzielono. Przychodzili oni ze swoimi żonami mieszkać na ojcowym i respektowali jego przywódctwo. W ten sposób unikano dzielenia majątku, a tym samym unikali wzajemnych animozji o jego podziały. Rodzina na słowackiej wsi była rodziną wielopokoleniową i zarazem patriarchalną. Pożycie w tych rodzinach było wzorowe, szacunek dla starszych był swoistą świętością, a wszyscy młodsi domownicy zwracali się do głowy rodziny per ,,wy”. |
KAŽDODENNÝ ŽIVOT
Na przeworských dedinách sa deň začínal ešte pred svitom. Gazdovia vychádzali za svojou robotou: kŕmili statok, čistili stajne a pripravovali sa na odchod na pole. Ženy pripravovali jedlo, kŕmili kury a budili deti, ktoré išli pásť kravy. Potom odchádzali na pole, na ktorom zostávali až do večera, pričom sa nevracali domov na obed, aby nestrácali cenný čas. Obed im prinášali deti. Doma zostávali iba tí najmladší, o ktorých sa starali trochu starší súrodenci, alebo najstarší členovia rodiny. Každodenný život, podľa ročného obdobia, vypĺňali rôzne práce pri sejbe, pletí, kosení a sušení sena, žatve a zbere zemiakov, potom pri mlátení a mletí obilia na múku. Múka sa v žarnovoch mlela každý deň, preto často stáli v predsieňach, aby boli ľahko prístupné. Vo voľných chvíľach od práce na poli a gazdovstve, ženy vyrábali maslo v maselniciach, a tiež tvaroh. Veľmi veľa času zaberala príprava materiálu na látky. Ľan bolo treba najprv vysušiť, potom ho spracovať na hrebeňoch, vyčesať na kefách, a až potom sa dal konečne priasť. Keď tkáč natkal látku, musela sa vybieliť a vyležať na slnku. Okrem toho sa z ľanových semienok lisoval olej. Podobne náročný proces, ako získavanie priadze z ľanu, bol aj v prípade konope. Deti vo voľných chvíľach tiež nelenili. Chodili do lesa zbierať čučoriedky a hríby. Čučoriedky sa nepoužívali iba na výrobu lekváru do pirohov či na sirupy, ale boli považované predovšetkým za cenný liek, predovšetkým na žalúdočné problémy. Na druhej strane hríby predstavovali vážnu časť stravy. Dôležitým prvkom každodenného života na dedine boli výjazdy na jarmoky do Przeworska, povinne sa chodilo na tie v období sviatku sv. Barbary. Na jarmokoch sa dali kúpiť rôzne potrebné tovary, a tiež predať vajcia, kury a iné potraviny či výrobky. Na trhu – ako spomína kňaz Jan Kudła – sa dalo kúpiť prakticky všetky, dokonca ja ,,južné a východné tovary“. Avšak dni v przeworských dedinách neboli vyplnené iba prácou. Muži často sedávali v krčmách, a ženy trávili čas na klebetách. Dedinčania sa radi zabávali. V sobotné alebo v nedeľné popoludnia sa organizovali rôzne zábavy. Dalo sa na nich zabávať a piť do vôle. Starší obyvatelia väčšinou pozorovali tancujúcich a často nešetrili narážkami na ich oblečenie, vzhľad či správanie. Ich pozornosti neunikol žiadny detail, ktorý neskôr celý týždeň slúžil ako hlavná téma susedských rozhovor. Počas dedinských zábav často dochádzalo k bitkám, predovšetkým medzi mládencami z iných dedín, a dôvodom boli dievčatá, či staršie nevyriešené účty. Deti sa na zábavách nesmeli zúčastňovať. Avšak mali svoje zábavy. Počas pasenia kráv behali s kolesami, robili rôzne žarty pri ohni. Často sa hrávali naháňačku či schovávačku. Deti nemali hračky, ibaže im niekto urobil bábiku či dreveného vtáčika. Nedostávali ich ani na sv. Mikuláša či na Vianoce. V voľnej chvíli niektorí obyvatelia čítali noviny alebo – málokedy – knihy. Na dedinu sa dostávali exempláre „Ilustrovaného katolíckeho týždenníka“ a „Priateľky“. Počúvanie rozhlasu bolo pred vojnou výnimočné. Kedysi obyvateľov przeworských dedín často postihovali rôzne choroby, predovšetkým nákazlivé: tuberkulóza, cholera, osýpky a kiahne. Často sa šírili vši a iné problémy, väčšinou súvisiace s nedostatočnou hygienou. Sedliacke rodiny mali väčšinou veľmi veľa detí. Ženy rodili doma a pri pôrodoch pomáhali skúsené ženy. Iba v prípade ťažkých komplikácií prichádzal lekár z Przeworska. Veľký počet pôrodov bol súčasne „regulovaný“ vysokou mierou úmrtnosti batoliat. V posledných desaťročiach sa každodenný život na przeworských dedinách výrazne zmenil. Vymizli práce a činnosti, ktoré sa ešte pred storočím vykonávali v každom dome, z polí sa „stratili“ ženci s kosákmi a kosami, a mlátenie cepmi či mletie obilia v žarnovoch je už archaizmom. Na slovenskej dedine sa žilo v zhode, susedské vzťahy boli dobré, a kresťanské tradície boli všadeprítomné. Pohostinnosť obyvateľov bola mimoriadna, hosťom vždy ponúkali nocľah, a následne im dávali stravu na ďalšiu cestu. Radi si pomáhali pri práci, navštevovali chorých, zúčastňovali sa na pobožnostiach – to sú tiež prvky psychologického portrétu dávnych obyvateľov slovenskej dediny. V dedinských chalupách nechýbali sväté sošky či krížiky. Spoločenský život obyvateľov slovenských dedín sa koncentroval v krčme. V podstate „povinne“ sa tam trávili nedeľné popoludnia. V každej dedine bolo 5 až 6 krčiem, ktoré vlastnili väčšinou židia. Otcovia sa často vracali pripití domov a v svojom dome robili „poriadok“, domácim rozdávali povinnosti, či vydávali dcéry, niekedy už v 14 rokoch, či vychovávali nevychované deti. Jednou z „povinností“ otca bolo usporiadanie 3-dňovej svadby. Pod svoju strechu často prijímali nevesty. Majetok sa na slovenských dedinách v princípe nedelil medzi synov. Keď sa oženili, bývali so svojimi ženami a deťmi na otcovom a rešpektovali ho, Týmto spôsobom predchádzali deleniu majetku, a tak sa vyhýbali vzájomným nešvárom o delenie majetku. Rodiny na slovenských dedinách tvorili všetky generácie, a panovali patriarchálne vzťahy. V rodinách boli väčšinou vzorové vzťahy, úcta k starším bola samozrejmá a posvätná, a všetci mladší domáci hlave rodiny vykali. |



























